Druga, ta przyszyta ucieszyła się i długo szwargotała do słuchawki mimo pękniętej w piwnicy rury.
Trzecia, ta prawdziwa, ma wyłączony telefon. Parę dni temu z sztywnej (bo na jej rauszu) rozmowy zrobiła nam się nagle głupawka i pośmiałyśmy się razem. Dziś być może o mnie myśli, połączenie nie może zostać zrealizowane. Skontaktuj się z infolinią, w sumie, mogłabym do nich zadzwonić i życzyć im wszystkiego najlepszego. Na jej cześć dolewam sobie pigwówki do herbaty na sen i patrzę jak alkohol wiruje w kubku.
Zastanawiam się, dlaczego dda muszą być tym dorosłym osobnikiem. W nawiązaniu do artykułu z wpisu wcześniej: czemu to ja mam być tą zawsze cierpliwą, wyrozumiałą i mądrą? Zwłaszcza jeśli ktoś dla mnie nie jest. Dlaczemu.
Happy Freak Mother's Day. Or Freak's.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz