środa, 15 października 2014

Czarne wrony

Tak... Czułam w kościach że coś się wydarzy, ale nie chciałam krakać. Wykrakało sie samo.
Przeczułaś to, mówi moja przyjaciółka. Geny. Krew. 
Dziś jeszcze mówiłam - zły biomet, dużo ludzi ma męczące sny, ja też. Ostatnio we śnie łaziłam po ruinach domów, przypominających tą ich ruderę, z latarką, z kimś, czegoś szukaliśmy. Nie wiem czego. 

A dziś... chciałabym być kimś innym gdzieś indziej i nie odbierać jutro telefonu.
I zasnąć. Już dziś, teraz, zaraz.
Czasem bardzo chciałabym nie być dorosła i nie musieć stawiać czół temu co idzie. 

Jakieś pismo o eksmisji dostaliśmy wszyscy. 
Zadzwoń do mnie jutro jak będziesz trzeźwa i powiesz mi co tam pisze, ok? 
Fuck. 

Ther's no me here. Wyszłam. Nie wracam. Nie ma mnie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz