Przeczułaś to, mówi moja przyjaciółka. Geny. Krew.
Dziś jeszcze mówiłam - zły biomet, dużo ludzi ma męczące sny, ja też. Ostatnio we śnie łaziłam po ruinach domów, przypominających tą ich ruderę, z latarką, z kimś, czegoś szukaliśmy. Nie wiem czego.
A dziś... chciałabym być kimś innym gdzieś indziej i nie odbierać jutro telefonu.
I zasnąć. Już dziś, teraz, zaraz.
Czasem bardzo chciałabym nie być dorosła i nie musieć stawiać czół temu co idzie.
Jakieś pismo o eksmisji dostaliśmy wszyscy.
Zadzwoń do mnie jutro jak będziesz trzeźwa i powiesz mi co tam pisze, ok?
Fuck.
Ther's no me here. Wyszłam. Nie wracam. Nie ma mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz