Wreszcie się udało. I przyśnił mi się bardzo męczący sen, który powtarza mi się, ilekroć gryzę się z jakimiś problemami. W ogóle podczas snu, bardzo mocno zaciskam szczękę, czasem rano budzę się cała zesztywniała.
Śni mi się, że zgryzam zęby. Zaciskam je i nagle zgrzyt. Nie boli, ale wypluwam je na rękę i patrzę przerażona. Badam językiem ostre resztki w paszczy i znów, następny. Chrup, zgrzyt i wypluwam drugi. Krwawy strzępek. Wali mi serce i bardzo się boję.
Przychodzi wiadomość, co normalnie mnie nie budzi w nocy, ale z tego snu gwałtownie mnie wyrywa.
I dobrze, oddycham ciężko i z ulgą, wali mi serce. Jak dobrze, że mnie obudziła ta wiadomość, zanim zgryzłam wszystkie.
Czy śnienie o zębach oznacza problemy?
W nocy wiercę się i nie wierzę, kiedy dzwoni budzik.
Wstając po ciemku rozbijam kieliszek, który stał przy łóżku. Budzi mnie ten brzdęk szkła, zapalam światło. Zbierając go przecinam sobie palec i tamuję ten ogrom krwi, który nie wiadomo jak wypływa z takiego malutkiego skaleczenia. Idę do kuchni, zapalam światło. Prask, przestaje świecić żarówka.
Jest 5:40 rano, same katastrofy.
Czasem chciałabym, jak w szkole, olać wszystko i zostać w łóżku.
Wstaaawaj, mówiła moja mama, delikatnym głosem próbując mnie nieinwazyjnie dobudzić. Wstaaaawaj! Wołała cicho zza kotary, która oddzielała mój pokój od reszty mieszkania. No wstaaaawaj!
Mhm, już wstaję! Odowiadałam niezmiennie i spałam dalej. No przecież już wstaję! No przecież już, chrrrr... Wstaaawaj!
A potem zawsze biegłam do szkoły, tak pośpiesznie, jak teraz biegnę do pracy. Tylko wtedy było z górki, w dół ulicą. I wtedy było wtedy.
Wiecie co, nie miejcie dzieci.
Wiecie co... nigdy dzieci.
Dziś znów spróbuję zadzwonić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz