piątek, 24 października 2014

Zęby

Mimo wina nie mogłam jednak zasnąć. 
Wreszcie się udało. I przyśnił mi się bardzo męczący sen, który powtarza mi się, ilekroć gryzę się z jakimiś problemami. W ogóle podczas snu, bardzo mocno zaciskam szczękę, czasem rano budzę się cała zesztywniała.
Śni mi się, że zgryzam zęby. Zaciskam je i nagle zgrzyt. Nie boli, ale wypluwam je na rękę i patrzę przerażona. Badam językiem ostre resztki w paszczy i znów, następny. Chrup, zgrzyt i wypluwam drugi. Krwawy strzępek. Wali mi serce i bardzo się boję. 
Przychodzi wiadomość, co normalnie mnie nie budzi w nocy, ale z tego snu gwałtownie mnie wyrywa. 
I dobrze, oddycham ciężko i z ulgą, wali mi serce. Jak dobrze, że mnie obudziła ta wiadomość, zanim zgryzłam wszystkie. 
Czy śnienie o zębach oznacza problemy? 
W nocy wiercę się i nie wierzę, kiedy dzwoni budzik. 

Wstając po ciemku rozbijam kieliszek, który stał przy łóżku. Budzi mnie ten brzdęk szkła, zapalam światło. Zbierając go przecinam sobie palec i tamuję ten ogrom krwi, który nie wiadomo jak wypływa z takiego malutkiego skaleczenia. Idę do kuchni, zapalam światło. Prask, przestaje świecić żarówka. 
Jest 5:40 rano, same katastrofy. 
Czasem chciałabym, jak w szkole, olać wszystko i zostać w łóżku. 

Wstaaawaj, mówiła moja mama, delikatnym głosem próbując mnie nieinwazyjnie dobudzić. Wstaaaawaj! Wołała cicho zza kotary, która oddzielała mój pokój od reszty mieszkania. No wstaaaawaj! 
Mhm, już wstaję! Odowiadałam niezmiennie i spałam dalej. No przecież już wstaję! No przecież już, chrrrr... Wstaaawaj! 
A potem zawsze biegłam do szkoły, tak pośpiesznie, jak teraz biegnę do pracy. Tylko wtedy było z górki, w dół ulicą. I wtedy było wtedy. 

Wiecie co, nie miejcie dzieci. 
Wiecie co... nigdy dzieci. 
Dziś znów spróbuję zadzwonić. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz